Wczoraj wygasały czerwcowe instrumenty pochodne. Wiadomo, że duzi gracze w tym dniu mogą intensywnie kupować lub sprzedawać akcje, aby manipulować indeksem tak, aby przechylić ostateczny kurs rozliczeniowy na swoją korzyść. Każdy inwestor, który omija ryzyko i nie chce spekulować po prostu pozostaje poza rynkiem lub nie podejmuje transakcji w już stworzonym przez siebie portfelu, bo niby skąd wiadomo co zrobi "grubas". Tymczasem po sesji znajduje w prasie artykuły
"Trzy wiedźmy nie przestraszyły"
"Strach miał wielkie oczy"
"Wygasanie kontraktów terminowych tylko na początku sesji nieco onieśmielało inwestorów. Im bliżej było końca dnia, tym strach był mniejszy, a wzrosty wartości indeksów przybierały na sile.Zagrożenie powiększeniem się skali korekty dodało bykom animuszu.
Piątkowa sesja na GPW, której spora część inwestorów mocno się obawiała w związku z możliwymi zawirowaniami często towarzyszącymi wygasaniu kontraktów terminowych, zaczęła się niezbyt optymistycznie. Niepokój mogły wzmagać informacje o dość dużej koncentracji otwartych pozycji ... Później strach przed kontraktami całkiem opuścił inwestorów i wzrosty kursów akcji przyspieszyły."
Dawno już takich bzdetów nie czytałem i jak to widzę to nóż mi się w kieszeni otwiera na to czym nas karmią media. Wiem, że fajnie się komentuje po fakcie, ale tym razem i ja zabawię się w analYtyka.
Przecież gołym okiem widać,że rynek został zmanipulowany pod koniec tylko, że nie na minus, ale na plus. Dawno nie widziałem lepszej reżyserki w dzień trzech wiedźm. Fakt rynek przez cały dzień się podnosił i poruszał się w ładnym kanale wzrostowym, ale proszę spojrzeć co się stało przed 15:10. Dla zmyłki rynek zawrócił w dół zbliżając się do dolnego ograniczenia kanału po czym równo o 15:10 nastąpiła szpila do góry na sporym wolumenie. Misie gdy się zorientowały,że przysłowiowy "grubas" ma eLki uznały , że nie ma co się z koniem kopać i nawet nie walczyły tylko w popłochu zamykali shorty. Potem podłączyli się inni gracze i się spirala sama nakręciła. Rynek poszedł lekko do dołu w koncówce. Dlaczego? A no dlatego, że wartość rozliczeniowa WIG20 została już w dużej mierze ustalona. Zostało jeszcze tylko pare tickow do obliczenia średniej i skoro nie było sensu utrzymywania indeksu tak wysoko to pozbyto się akcji, które wcześniej podciągnęły indeks. Jak się okazało po fakcie(wiem,że się fajnie komentuje) przysłowiowy "Grubas" miał eLki i odpowiedni kapitał, żeby kupić "pare" akcji :). Pytanie dlaczego akurat miał eLki? Wydaje mi się dlatego, że ostatnio utrzymują się dobre nastroje na giełdach, w prasie pełno jest artykułów o nowej hossie, więc łatwiej było podnieść rynek, niż go zwalić.
Ciekawe co by ci analitycy pisali gdyby akurat w ostatniej godzinie były ostre spadki? Pewnie wszyscy by grzmieli: że nasz rynek jest sterowany, że tak nie może być, gdzie jest KNF, itp, itd. A tak dobre wiedźmy zmanipulowały na plus i każdy jest zadowolony oprócz tych misiów, które się przestraszyły wiedźm.
PS. Dobrze, że w czwartek zamknąłem eske na FW20M09, bo coś eurodolar i giełdy nie chciały spadać i obawiając się 3 wiedźm zrealizowałem skromny profit.